środa, 29 sierpnia 2012

Krótko i informacyjnie.

Będą trzy światy. Świat Nowych Gwiazd, Nowy Świat i Derg'arga.
Gwiazdki już widzicie, czyli sci-fi. Nowy Świat będzie postapocaliptikiem ale... Ale na innej planecie, powiązany z Gwiazdami, ale wiele, wiele lat przed znanymi tam wydarzeniami.
Z kolei Derg'arga... To fantasy. Zabraknie elfów znanych wam z Lotra, czy nawet Sapkowskiego. Będą za to inne, mam nadzieje, że ciekawe. Czytaj: tylko te mroczne, drowie czy jak kto tam to nazywa.
Tak czy siak, jeszcze dziś będzie prolog do Nowego Świata i... Proszę was o komentowanie, to wiele dla mnie znaczy, bo pokazuje mi, czy się teksty komuś podobają, czy nie (i czy w ogóle je czytacie).
Wiersze będę dodawał tak często, jak napiszę jakiś, który uznam za ciekawy.
To tyle :)
Pozdrawiam, miłego dzionka, nocki, końca świata, zależnie kiedy czytacie.
I by ktoś się w tym miejscu uśmiechnął:
Howk!

wtorek, 28 sierpnia 2012

Upadły bóg


-Kurwa…
Skomentował dobitnie i pewnie, rzadko używający cięższych słów, Rick Fryderyk Darowski patrząc na odczyt ekranu zawieszonego w sali konfederacyjnej. Prawie setka ludzi przyglądała się jak odczyty powoli zmieniają się, pokazując co zarejestrowała jedyna sonda jaką udało im się znaleźć w pechowym obszarze.
Nie wiedzieli za dużo. Wojskowi Konsurcjum Demawendzikiego nie podali im żadnych informacji po za tym, że zaginęło kilka statków i wysłany ciężki pancernik miał zbadać sprawę w sąsiednim systemie z gwiazdą pulsarową.
Dlatego też zapisy na sondzie były niewyraźne, ale jasno pokazały w jakich warunkach przyszło kapitanowi Hermesa zmierzyć się z problemem.
-Panowie… To co za chwilę zobaczycie zebrała nasza jednostka dokumentująca sprawę. Wysłaliśmy ją w eskorcie pełnej esejki.
Eseska… SJK- Średnia Jednostka Kontaktowa była najczęściej stosowaną formacją używaną do odpowiedzi na ataki, wzmacniania systemów, czy ataku na słabiej chronione. Były to raczej statki od lekkich, do średnich.
Na ekranie pojawił się wykaz użytych jednostek. Cztery krążowniki, pięć kutrów rakietowych, dwa bombery i 4 pełne eskadry myśliwców, 2 eskadry lekkich bombowców taktycznych.
-Nie opieprzali się…
Mruknęła nieznana mu kobieta, siedząca obok o wygolonej prawie do skóry głowie.
Rick musiał jej w duchu przyznać rację. Dodali by jeszcze dwa krążowniki, jeden bomber i kilka fregat uderzeniowych, a mieli by ESU- Eskadrę Szybiego Uderzenia. Ten SJK był większy niż przeciętna esejka, co wskazywało na to, że sytuacja jest poważna.
-Oto wykonane zdjęcia.
Na ekranie pojawiło się kilka ujęć szarego kadłuba Hermesa. Wyraźnie było widać dziury po trafieniach i wyrwane płaty pancerza.
Rick odezwał się spokojnie, opanowany, nie dając po sobie znać z obaw, które już miał, widząc charakterystyczny sposób w jakie pociski wbiły się w statek. Czyli z pełną prędkością…
-Panie Feder… Jeśli dobrze widzę, to czy nie jest to trafienie bezpośrednie? Nie ma śladów po innych, osłabionych przez tarcze, w ogóle to trochę dziwne że dwa strzały przebiły się przez tarczę jakby jej nie było… Albo faktycznie jej tam nie było.
-Pan to…
-Rick Darowski, specjalista do spraw uzbrojenia.
-Panowie, panie… Pan Darowski słusznie zwrócił uwagę na ten fakt. Udało nam się wydobyć czarną skrzynkę i z odczytów wynika, że tarcza była wyłączona w chwili trafienia.
Po sali przeszedł szmer zaskoczenia. Ktoś odezwał się głośno.
-Przecież na tego typu jednostkach tarcze pracują 24h na dobę standardową, nie powinny być nigdy opuszczone w sytuacji bojowej, a tym bardziej przy pulsarze, jak to…
-Właśnie tego chciałbym się dowiedzieć.
Machnął ręką niedbale w powietrzu i slajd przeskoczył na kolejne miejsce. Tym razem widać było tylko wykresy i Rick szybko złapał, że to ślady po odczytach elektomagnetycznych. Widać było masę uderzeń od strony lewej burty przez pulsara, który co chwilę uderzał w statek falą cząstek. A z prawej burty… Odczyt wyszedł po za skalę.
-Boże…
Rick zerknął na kobietę obok siebie, która szybko wstukała coś na wyświetlonym nagle przed nią ekranie holograficznego komputera.
-Panie Feder, to chyba oczywiste co zaszło.
-Pani…
-Jessic Rewer, inżynier tarcz.
-No więc? Zechce się pani podzielić z nami swymi przemyśleniami?
-W roku 2043 słońce weszło niespodziewanie w fazę silnych burz. Przez około miesiąca na naszej ojczystej planecie brakło prądu. Cała nasza cywilizacja skoczyła do tyłu o prawie wiek i wybuchła Trzecia Wojna Światowa, o mały włos nie zakończona odpaleniem broni masowego rażenia.
-Pani Rewer, nie musi nam pani przypominać hi…
-Nie może pan po prostu posłuchać?
Warknęła, a Rick zanotował w pamięci, by jej nie denerwować. Jej głos był ostry i stanowczy, ale pewny siebie, więc słuchał jej z uwagą. W końcu w branży broń i tarcze, stała po stronie tarcz, a więc może będzie mógł jej słowa zastosować w praktyce i podnieść skuteczność uzbrojenia. Lub już teraz ustalić co właściwie tam zaszło.
-Niech pani kontynuuje…
-Dziękuję… No więc, co by nic takiego się nie powtórzyło, w 2112 roku skonstruowano i uruchomioną pierwszą tarczę elektromagnetyczną. Jej siła i wielkość pozwalała osłabić efekt burz słonecznych nad wybranym miastem i wkrótce później podobne zainstalowano na całej Ziemi. Tarcze obecnie stosowane są na tyle potężne, że wyginają tor lotu pocisków i zmniejszają ich prędkość. W przypadku statków większej klasy pancerz wytrzymuje takie trafienie, dlatego też stosujemy te tarcze, bo trudniej je przeciążyć. W przypadku mniejszych statków stosujemy bariery, które zatrzymują pociski, lub odbijają je, łatwiej je jednak przeciążyć. I jest jeszcze jedna różnica… bariera NIE chroni przed promieniowaniem elektromagnetycznym, robi to sama powłoka pancerza. Nie stosujemy jednak takich stopów w statkach z tarczą…
Rick westchnął cicho. Łysa spojrzała na niego i pozwoliła sobie na delikatny uśmiech, rozumiejąc, że ten już wie o co chodzi.
-Tarczę można przeciążyć. Albo uderzeniem, albo właśnie wyjątkowo silnym i skoncentrowanym trafieniem elektromagnetycznym. Czyli kłania się działo jonowe. Po przebiciu tarczy, statek zaliczył przeciążenie wszystkich systemów. Tak więc później wystarczyło tylko przywalić z broni kinetycznej.
Rick zagwizdał cicho. Kilka osób spojrzało na niego, a on zaraz wyjaśnił.
Widział, jak Feder powoli staje się coraz bledszy.
-Nikt jeszcze nie skonstruował działa jonowego o sile wystarczającej by przeciążyć systemy elektroniczne stosowane na statkach, a tym bardziej tarcze. W ogóle wielu inżynierów uważa, że to nie możliwe, bo trzeba by skumulować siłę jednego reaktora fuzyjnego w JEDNYM wystrzale i cała energia musiała by trafić w tarczę. Ale martwi mnie jeszcze coś… Pominę już nawet, że pociski musiały mieć prędkość półtora razy większą niż z naszych najlepszych dział. Chodzi mi bardziej o to, że przeciwnik strzelał… by zabić.
Chwila ciszy, gdy nikt za bardzo nie rozumiał o co chodzi.
-Mostek ma własny system korekcji przeciążeń. Gdzie uderzyło pierwsze trafienie? W mostek… A drugie w maszynownię, niszcząc systemy korekcji reszty statku, bo nie były włączone dodatkowe. Efekt? Nikt nie miał prawa przeżyć, bo od czasu postawienia do stanu gotowości, do wybuchu elektromagnetycznego, było za mało czasu by skorygować przeciążenie jak i włączyć wewnętrzne obwody korekcyjne dla poszczególnych sekcji.
Ktoś zaklął, ktoś głośno nabrał powietrza. Z przodu odezwał się jakiś nie znany mu specjalista.
-Mam wynik swoich obliczeń. Ilość energii użytej w tak krótkim przeciągu czasu nie została jeszcze nigdy użyta na żadnym okręcie we wszechświecie. Zakładając oczywiście, że pan Daros… Darowski się nie myli z energią potrzebną do działa jonowego.
Zapadła cisza.
Wszyscy wpatrywali się we wręcz malownicze ujęcie na tle pulsara, wielkiego masywu Hermesa.
Martwy, zimny, pełen grozy.
Chluba techniki zniszczona w kilka chwil.
Hermes…
Upadły bóg któremu próżnia wycisnęła ostatni oddech z martwych, rozerwanych, metalowych płuc.
Upadły bóg…
Rick pozwolił sobie jeszcze raz cicho zakląć pod nosem.

Pieprzcie się


Pieprzcie się prowokatorzy,
Pieprzcie się szuje,
Pieprzcie cudze marzenia,
Nie moje, nie twoje,
Pieprzcie się wszyscy w koło,
Ja swoje wiem, swoje,
Pieprzcie się pieprzcie się i w koło,
Ja wciąż tutaj stoję,
Możecie sobie drwić,
Możecie żartować,
Nic to nie zmieni,
Nie, nie będę się chować,
Dla mnie to myśl,
To słowo wciąż czyste,
Pieprzcie się krzycząc,
Pieprzcie się wyjąc,
Ja wciąż będę pisał,
Słowom się kłaniał,
Wiersze rymował,
Duszy nie chował,
Pieprzcie się więc,
Moja to sprawa,
Co w myśli i w głowie,
Umyśle i mowie,
Śmiejcie się śmiejcie,
I pieprzcie się drodzy,
Bo na końcu tej drogi,
To ja będę wolny.

Prolog


Kadłub Hermesa ciężko przesuwał się w próżni.
Choć...
Przy zerowej grawitacji nic nie jest przecież ciężkie.
Co nie zmienia faktu, że statek klasy RD-3 nie należał do małych jednostek. Ponad dwie setki ludzi obsługiwało ten wielki okręt przemierzający w pustce przestrzeń systemu o niezbyt dźwięcznej nazwie KL-4x5 z pulsarem, który co chwilę uderzał strumieniem elektromagnetycznym w barierę kolosa.
Skanery już dawno dostały bzika, co nie ułatwiało wyjaśnienia, czemu już trzy statki wojskowe i pięć cywilnych zniknęło w najbliższych pulsarowi systemach.
Kapitan Fin Ishimura był przygotowany na wszystko, ale pewny siebie.
Niewiele istniało statków będących w stanie przebić się przez potężne osłony zasilane przez specjalnie zaprojektowany do nich reaktor fuzyjny.
Same zaś dział potrafiły zmieść jednostkę każdej klasy, jeśli tylko będą mieli czas na przygotowanie i odpalenie pełnej salwy na maksymalnej sile ognia.
Na mostku panował jednak ruch, bo zakłócenia sensorów sprawiało, że trzeba było masy roboty by oczyścić przekazy rozsianych po systemie dronów zwiadowczych.
-Sir!
Kapitan odwrócił się do jednego z załogantów patrzącego w zdziwieniu na ekran.
-Co jest poruczniku Landorf?
-Obiekt o masie zbliżonej do masy lekkiego krążownika zbliża się w naszym kierunku.
Kapitan skinął głową. Natychmiast wydał rozkaz postawienia załogi w stan gotowości.
-Nawiążcie połączenie z...
-Sir, wykryłem wyładowanie elektromagnetyczne dobiegające z...
Nie dokończył. Na sekundę na statku wysiadła cała elektronika.
-Sir, padły tarcze i skanery, nie mamy łączności z dro...
Nie dokończył...
Już nikt na mostku nie miał okazji nigdy więcej powiedzieć.
Pocisk o masie kilograma, rozpędzony do prędkości bliskiej prędkości światła, wbił się w pancerz Hermesa, przebijając go na wylot, poczynając od mostka, a wychodząc pod kątem, odrobinę obok hangaru.
Chwilę później drugi pocisk przebił się przez maszynownię niszcząc reaktory.
Padł system korekcji przeciążenia...
Cała załoga została zmieniona w krwawe plamy na ścianach, gdy zadziałało na nich przeciążenie równe 25 g.
A wszystko to w dostojnej ciszy próżni.

Pięć Talarów


Pięć Talarów,
Pięć się toczy,
Pięć tych monet,
Pięć mamony tych kapłanów,
Pięć talarów,
Wszystkie w rzędzie,
Każdy z nich,
Inną opowieść przędzie,
Jeden-prawi:
Rzecz to sroga i wspaniała,
Że ja miedź jest-doskonała,
Mnie rycerze,
Mnie królowie,
Mnie magowie,
Mnie marszałkowie,
Każdy mieć miedź taką chce...
Mnie-bo może...
I znów gadkę swą powtarza,
Drugi talar:
Rzecz to znana,
Ma wartość?
Niesłychana!
Ja budulcem jestem władzy!
Mnie nie położy król na sadzy!
Ja czyściutka-taka lśniąca,
Za mnie pałac,
Za mnie obraz,
Za mnie...
I tak ględzi niesłychanie...
Trzeci z czwartym?
Ci się kłócą!
Za nich wojska!
Za nich kaci!
Dla nich słudzy i kamraci!
Krew z nich bucha...
Krew-wojny,
Co tak ścina głowy...
Piąty,
Cichy,
Smutny,
Brudny...
Nic nie mówi...
Milczy...
On w biedaka chudej dłoni...
On na chleb,
On na córę,
On za pracę,
On za dach,
On za strach...
On-choć brudny wszakże...
On-piękny...
Przecież...
Także...

Dzień jak codzień.


Cóż... Patrze sobie nad balustradą, siedząc na uginającym się pod plecami, plastikowym fotelu, patrzę nad kamienną balustradę na auta przemykające, wcale nie tak cicho i niepostrzeżenie po asfalcie.
Ale to chyba nie ma żadnego znaczenia, no nie?
Nie, no bo jak, nikt nie chcę czytać czegoś oczywistego, nudnego, nijakiego jak falki z olejem, napisanego w jakimś (zapomnianym przez ludzi szanujących ciepłą wodę pod prysznicem) hotelu...
Tak czy siak wpadł mi do głowy pomysł. Bójcie się!
O ile ktoś to w ogóle kiedyś przeczyta...
Bójcie się, bo oto bowiem, właśnie tutaj, JA będę pisać to, co chce, czyniąc nieprawość błędów ortograficznych, stylistycznych, logiczno-logistycznych, etc.
Tak czy siak...
Coś tu będzie. Kiedy? W krótkim czasie. Ale będzie, pojawi się, zacznie swą egzystencję, by rozwijać się. Możecie mi pomóc, możecie też postarać się mi przeszkodzić, do wyboru, do koloru.
Tak czy siak...
Niedługo się zacznie.
A na dziś?
Jakie motto?
Nie znacie dnia, ni godziny,
Gdy nadejdą gadzie syny.