wtorek, 28 sierpnia 2012

Dzień jak codzień.


Cóż... Patrze sobie nad balustradą, siedząc na uginającym się pod plecami, plastikowym fotelu, patrzę nad kamienną balustradę na auta przemykające, wcale nie tak cicho i niepostrzeżenie po asfalcie.
Ale to chyba nie ma żadnego znaczenia, no nie?
Nie, no bo jak, nikt nie chcę czytać czegoś oczywistego, nudnego, nijakiego jak falki z olejem, napisanego w jakimś (zapomnianym przez ludzi szanujących ciepłą wodę pod prysznicem) hotelu...
Tak czy siak wpadł mi do głowy pomysł. Bójcie się!
O ile ktoś to w ogóle kiedyś przeczyta...
Bójcie się, bo oto bowiem, właśnie tutaj, JA będę pisać to, co chce, czyniąc nieprawość błędów ortograficznych, stylistycznych, logiczno-logistycznych, etc.
Tak czy siak...
Coś tu będzie. Kiedy? W krótkim czasie. Ale będzie, pojawi się, zacznie swą egzystencję, by rozwijać się. Możecie mi pomóc, możecie też postarać się mi przeszkodzić, do wyboru, do koloru.
Tak czy siak...
Niedługo się zacznie.
A na dziś?
Jakie motto?
Nie znacie dnia, ni godziny,
Gdy nadejdą gadzie syny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz