wtorek, 28 sierpnia 2012

Upadły bóg


-Kurwa…
Skomentował dobitnie i pewnie, rzadko używający cięższych słów, Rick Fryderyk Darowski patrząc na odczyt ekranu zawieszonego w sali konfederacyjnej. Prawie setka ludzi przyglądała się jak odczyty powoli zmieniają się, pokazując co zarejestrowała jedyna sonda jaką udało im się znaleźć w pechowym obszarze.
Nie wiedzieli za dużo. Wojskowi Konsurcjum Demawendzikiego nie podali im żadnych informacji po za tym, że zaginęło kilka statków i wysłany ciężki pancernik miał zbadać sprawę w sąsiednim systemie z gwiazdą pulsarową.
Dlatego też zapisy na sondzie były niewyraźne, ale jasno pokazały w jakich warunkach przyszło kapitanowi Hermesa zmierzyć się z problemem.
-Panowie… To co za chwilę zobaczycie zebrała nasza jednostka dokumentująca sprawę. Wysłaliśmy ją w eskorcie pełnej esejki.
Eseska… SJK- Średnia Jednostka Kontaktowa była najczęściej stosowaną formacją używaną do odpowiedzi na ataki, wzmacniania systemów, czy ataku na słabiej chronione. Były to raczej statki od lekkich, do średnich.
Na ekranie pojawił się wykaz użytych jednostek. Cztery krążowniki, pięć kutrów rakietowych, dwa bombery i 4 pełne eskadry myśliwców, 2 eskadry lekkich bombowców taktycznych.
-Nie opieprzali się…
Mruknęła nieznana mu kobieta, siedząca obok o wygolonej prawie do skóry głowie.
Rick musiał jej w duchu przyznać rację. Dodali by jeszcze dwa krążowniki, jeden bomber i kilka fregat uderzeniowych, a mieli by ESU- Eskadrę Szybiego Uderzenia. Ten SJK był większy niż przeciętna esejka, co wskazywało na to, że sytuacja jest poważna.
-Oto wykonane zdjęcia.
Na ekranie pojawiło się kilka ujęć szarego kadłuba Hermesa. Wyraźnie było widać dziury po trafieniach i wyrwane płaty pancerza.
Rick odezwał się spokojnie, opanowany, nie dając po sobie znać z obaw, które już miał, widząc charakterystyczny sposób w jakie pociski wbiły się w statek. Czyli z pełną prędkością…
-Panie Feder… Jeśli dobrze widzę, to czy nie jest to trafienie bezpośrednie? Nie ma śladów po innych, osłabionych przez tarcze, w ogóle to trochę dziwne że dwa strzały przebiły się przez tarczę jakby jej nie było… Albo faktycznie jej tam nie było.
-Pan to…
-Rick Darowski, specjalista do spraw uzbrojenia.
-Panowie, panie… Pan Darowski słusznie zwrócił uwagę na ten fakt. Udało nam się wydobyć czarną skrzynkę i z odczytów wynika, że tarcza była wyłączona w chwili trafienia.
Po sali przeszedł szmer zaskoczenia. Ktoś odezwał się głośno.
-Przecież na tego typu jednostkach tarcze pracują 24h na dobę standardową, nie powinny być nigdy opuszczone w sytuacji bojowej, a tym bardziej przy pulsarze, jak to…
-Właśnie tego chciałbym się dowiedzieć.
Machnął ręką niedbale w powietrzu i slajd przeskoczył na kolejne miejsce. Tym razem widać było tylko wykresy i Rick szybko złapał, że to ślady po odczytach elektomagnetycznych. Widać było masę uderzeń od strony lewej burty przez pulsara, który co chwilę uderzał w statek falą cząstek. A z prawej burty… Odczyt wyszedł po za skalę.
-Boże…
Rick zerknął na kobietę obok siebie, która szybko wstukała coś na wyświetlonym nagle przed nią ekranie holograficznego komputera.
-Panie Feder, to chyba oczywiste co zaszło.
-Pani…
-Jessic Rewer, inżynier tarcz.
-No więc? Zechce się pani podzielić z nami swymi przemyśleniami?
-W roku 2043 słońce weszło niespodziewanie w fazę silnych burz. Przez około miesiąca na naszej ojczystej planecie brakło prądu. Cała nasza cywilizacja skoczyła do tyłu o prawie wiek i wybuchła Trzecia Wojna Światowa, o mały włos nie zakończona odpaleniem broni masowego rażenia.
-Pani Rewer, nie musi nam pani przypominać hi…
-Nie może pan po prostu posłuchać?
Warknęła, a Rick zanotował w pamięci, by jej nie denerwować. Jej głos był ostry i stanowczy, ale pewny siebie, więc słuchał jej z uwagą. W końcu w branży broń i tarcze, stała po stronie tarcz, a więc może będzie mógł jej słowa zastosować w praktyce i podnieść skuteczność uzbrojenia. Lub już teraz ustalić co właściwie tam zaszło.
-Niech pani kontynuuje…
-Dziękuję… No więc, co by nic takiego się nie powtórzyło, w 2112 roku skonstruowano i uruchomioną pierwszą tarczę elektromagnetyczną. Jej siła i wielkość pozwalała osłabić efekt burz słonecznych nad wybranym miastem i wkrótce później podobne zainstalowano na całej Ziemi. Tarcze obecnie stosowane są na tyle potężne, że wyginają tor lotu pocisków i zmniejszają ich prędkość. W przypadku statków większej klasy pancerz wytrzymuje takie trafienie, dlatego też stosujemy te tarcze, bo trudniej je przeciążyć. W przypadku mniejszych statków stosujemy bariery, które zatrzymują pociski, lub odbijają je, łatwiej je jednak przeciążyć. I jest jeszcze jedna różnica… bariera NIE chroni przed promieniowaniem elektromagnetycznym, robi to sama powłoka pancerza. Nie stosujemy jednak takich stopów w statkach z tarczą…
Rick westchnął cicho. Łysa spojrzała na niego i pozwoliła sobie na delikatny uśmiech, rozumiejąc, że ten już wie o co chodzi.
-Tarczę można przeciążyć. Albo uderzeniem, albo właśnie wyjątkowo silnym i skoncentrowanym trafieniem elektromagnetycznym. Czyli kłania się działo jonowe. Po przebiciu tarczy, statek zaliczył przeciążenie wszystkich systemów. Tak więc później wystarczyło tylko przywalić z broni kinetycznej.
Rick zagwizdał cicho. Kilka osób spojrzało na niego, a on zaraz wyjaśnił.
Widział, jak Feder powoli staje się coraz bledszy.
-Nikt jeszcze nie skonstruował działa jonowego o sile wystarczającej by przeciążyć systemy elektroniczne stosowane na statkach, a tym bardziej tarcze. W ogóle wielu inżynierów uważa, że to nie możliwe, bo trzeba by skumulować siłę jednego reaktora fuzyjnego w JEDNYM wystrzale i cała energia musiała by trafić w tarczę. Ale martwi mnie jeszcze coś… Pominę już nawet, że pociski musiały mieć prędkość półtora razy większą niż z naszych najlepszych dział. Chodzi mi bardziej o to, że przeciwnik strzelał… by zabić.
Chwila ciszy, gdy nikt za bardzo nie rozumiał o co chodzi.
-Mostek ma własny system korekcji przeciążeń. Gdzie uderzyło pierwsze trafienie? W mostek… A drugie w maszynownię, niszcząc systemy korekcji reszty statku, bo nie były włączone dodatkowe. Efekt? Nikt nie miał prawa przeżyć, bo od czasu postawienia do stanu gotowości, do wybuchu elektromagnetycznego, było za mało czasu by skorygować przeciążenie jak i włączyć wewnętrzne obwody korekcyjne dla poszczególnych sekcji.
Ktoś zaklął, ktoś głośno nabrał powietrza. Z przodu odezwał się jakiś nie znany mu specjalista.
-Mam wynik swoich obliczeń. Ilość energii użytej w tak krótkim przeciągu czasu nie została jeszcze nigdy użyta na żadnym okręcie we wszechświecie. Zakładając oczywiście, że pan Daros… Darowski się nie myli z energią potrzebną do działa jonowego.
Zapadła cisza.
Wszyscy wpatrywali się we wręcz malownicze ujęcie na tle pulsara, wielkiego masywu Hermesa.
Martwy, zimny, pełen grozy.
Chluba techniki zniszczona w kilka chwil.
Hermes…
Upadły bóg któremu próżnia wycisnęła ostatni oddech z martwych, rozerwanych, metalowych płuc.
Upadły bóg…
Rick pozwolił sobie jeszcze raz cicho zakląć pod nosem.

1 komentarz:

  1. Początek jest miażdżący xD
    "Kurwa..."
    I od razu się ciekawie czyta. Wiesz, że to lubię, komentować będę i tak. Prolog też był świetny, strasznie mi się podobają opisy. Teraz pozostaje mi tylko napisać...
    CZEKAM NA DALSZE CZĘŚCI!

    OdpowiedzUsuń