niedziela, 16 czerwca 2013

Shizofremia herbaciana

-Co robisz?
-Piszę.
-Co?
-Nowego posta.
-Na co?
-Na bloga.
-O czym?
-Mógłbyś mi do cholery jasnej nie przeszkadzać?
Wywaliłem oczami, by zaraz odwrócić fotel i spojrzeć na stojące za mną alter ego...
Cóż, a przynajmniej powinno tam stać, biorąc pod uwagę skąd dobiegał głos. Roztargniony, odwróciłem się z powrotem do kompa, szykując się, by wznowić moja pracę.
-Nosz...!
Nie dokończyłem, stosując swoje ukochane, urywanie zdania. Moje alter ego leżało sobie bokiem na moim stoliku i przentowało się "ponętnie".
-Paint me like one of...
-SPIERDALAJ!
Wrzasnąłem, już całkowicie przerośnięty całą tą sytuacją. Moje lustrzane odbicie, o prawym oku bardziej niebieskim niż lewe, ześlizgnęło się z miną zawodu ze stolika. Przesunęło bliżej mnie stojący na nim kubek z herbatą. Musiałem przyznać, że jego przepraszająca mina, wzorowana na ostatnie niewiniątko była tak prawdziwie... komiczna, że parsknąłem tylko, czując jak moja złość przechodzi.
Upiłem łyk i rozsiadłem się wygodniej, podciągając jedną z nóg na fotel.
Nie ważne jaki był upał, nigdy nie odmawiałem kubkowi ciepłej herbaty. Co paradoskalnie na upał sprawdza się doskonale, wierzcie mi.
-Wiesz o tym, że mając moją facjatę, twoja ogłada jest co najmniej tragiczna? Gdybyśmy mieli ją zapisać w systemie Warhammera w skali od 0 do 100, dostałbyś może... 13.
-Wciąż, musisz wziąć pod uwagę niezwykły urok wnętrza i doskonałe umiejętności manipulacji ludźmi.
Przewróciłem oczyma, uznając, że pan Alter, nie zasługuje w tej kwestii nawet na to, by wyprowadzić go z błędu. No ale... Zasadniczo, bądź co bądź, gniew mój ułagodził. No dobra, może i po prostu jestem dość ugodową osobą, która jeszcze, z jakiegoś niepojętego powodu, wierzy, że wiele można rozwiązać na spokojnie.
Mniejsza z tym jednak.
-No więc, o czym piszesz?
Zerknąłem na ekran. Stuknąłem, dodając kropkę.
-Już skończyłem.
-Ja wiem, że jesteś mistrzem w nie udzielaniu odpowiedzi, ale zaraz mogę po prostu zerknąć w twój ekran.
-No to, proszę...
Lapek został mi zabrany, a ja spokojnie dopiłem herbaty, patrząc jak jegomość w okularach i coraz głębszych z roku na rok zakolach, które pewnie za najdalej kilkanaście lat przejdą w łysinę, dobiera się do mojego tekstu. Śledziłem jego oczy, szybko przeskakujące po tekście.
-Zjadłeś coś?
-Że słucham?
Zamrugałem gwałtownie i przyciągnąłem do siebie szlachetnego lapka i wbiłem oczęta w już opublikowany tekst.
-A, faktycznie... Zapomniałem wspomnieć o tym, że i drzewo pani Szkaradka, sama wybrała uschnięte i powyginane.
-Polak mądry, choć po szkodzie.
-A ja słyszałem tylko, że i po niej głupi.
Ciche prychnięcie chłopaka, który stanął przy oknie, podciągając żaluzje.
-Winter is coming.
-Nie, no proszę... Mógłbyś mi darować wieczne odkładanie oglądnięcia Gry o Tron, co?
-Książka jest ciekawa... Więc warto by i serial ocenić. No ale... Wracając do twojego "pisania". Coś ostatnio przerwę miałeś?
Wyjrzałem przez okno. Zapowiadało się całkiem przyjemne lato. Słońce skryło się już za horyzontem, ale wciąż, widać było jasne pasy między chmurami, rozświetlone, lekko pomarańczowym już blaskiem.
-Sam wiesz najlepiej... Ludzi nie ma, wena odchodzi do lamusa. Pisanie z kimś, zawsze dodawało mi sił, by skrobać coś samemu. Tak jakby odpoczynek od skrobania, bardziej bolał niż przynosił ulgę.
-A do tego jeszcze migreny?
Zamilkłem. Upiłem łyk z kubka.
-Tak...
Przez ostatnie dwa miesiące, przynajmniej raz, dwa razy w tygodniu łapały mnie silne bóle głowy. Teraz, po niedawnej przygodzie w szkole, dostaniu kijem w łeb, trzeci już dzień ból nie ustaje, jedynie z przerwami, gdy jestem zbyt zajęty, by o nim myśleć.
Nie ma gorszego uczucia... Niż ból, który trwa nieprzerwanie. Nawet słaby, staje się irytujący, pogarsza humor i osłabia zdrowy rozsądek.
-A teraz końcówka roku... Półmetek... Jestem wykończony.
-Tak, jeszcze tylko chwila i wakacje.
Prychnąłem.
-Co to za odpoczynek, gdy wie się, że po nim jest ta sama harówka? Nawet gorzej, bo znów wypadnę z rytmu.
Oboje zamilkliśmy. W końcu podniosłem na Altera, zmęczone spojrzenie.
-Co tam u Światów?
Tak mawiałem na wszystko to, co kiedyś napisałem. Pomysły żyły własnym życiem, gnieżdżąc się w podświadomości. Rozwijały się, kiełkowały, dokańczały urwane historie, rozpoczynał nowe, czekając tylko, aż będą mogły błysnąć, gdy się za nie wezmę. A kto ma lepszy dostęp do podświadomości niż druga jaźń?
-Dobrze... Choć nie mogą się doczekać, gdy je w końcu wyciągniesz.
No tak... Tej odpowiedzi mogłem się spodziewać.
-Przeproś je, ale ostatnim razem, z ich powodu zaniedbałem co nieco kontaktów z żywymi tworami zwanymi innymi ludźmi.
Alter uśmiechnął się pod nosem.
-Kiedyś starczyła Ci twoja wyobraźnia.
-Z czasem język przyzwyczaja się do ostrych potraw. Wtedy trzeba jeszcze więcej przypraw, by jadło nie było mdłe i pozbawione nutki, tak ukochanego ognia.
-Ogień parzy.
-Ale fascynuje.
-Zadaje ból.
-Ból mija...
-Sam w to nie wierzysz.
Nie, nie wierzę. Pewne rany, wspomnienia zostają głęboko. Jednak...
-Ale ten ogień daje światło i siłę. Czasem trzeba ryzykować poparzenie, by móc się ogrzać w nocy.
-Hmm... Prześliśmy na temat kobiet?
Oderwałem spojrzenie od okna, wbijając je w swoją twarz, należącą do Altera, opartego wygodnie o drewnianą szafę.
-Nie... Wciąż mówimy o znajomościach. Znasz moje nastawienie do związków.
-Sam w nie nie wierzysz!-śmiech.
-Jak to powiedziała pewna znajoma... Pozwól mi żyć w świecie kłamstw. Bo i ma rację, pośród nich jest tak wygodnie.
-Ale to wciąż iluzje, wymysły.
Zamilkłem. Podniosłem kubek i delikatnie musnąłem wargami jego krawędź, czując wilgoć, tej odrobiny herbaty jaka na niej pozostała. Zaraz dopiłem, wlewając ostatni łyk w siebie.
-Tak jak i ty.
Zapadła cisza... Alter rozwiał się, jak gdyby nigdy go nie było. Przez chwilę siedziałem w ciszy, wbijając spojrzenie w ciemniejące niebo.
Cichutki głosik odezwał się nad moim uchem.
-Więc po co je tworzysz?

6 komentarzy:

  1. Migrena męczy, co racja to racja. Świat kłamstw jest bardzo wygodny gdy siedzi się w nim samotnie. Nikogo tam nie wpuścisz, nie robiąc mu krzywdy. Takowa osoba prędzej czy później dozna zawodu. Że czemu tak marnie, czemu tylko słowami. Nie wierze, że zależy Ci tylko na robieniu krzywdy. Nie chcę wierzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nikogo nie zapraszam, nie wpuszczam, nie otwieram. Włamania na ryzyko własne.
      I naprawdę, nie wiem, skąd pod tym tekstem takie komentarze o krzywdach i tak dalej O_o

      Usuń
  2. z potocznie nazywanej koziej dupy. fajnie piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne, nie mogłam się od tego oderwać *.*

    OdpowiedzUsuń